poniedziałek, 20 lutego 2012

BLW na tak i nie.

Autor: Agula z Trzy po trzy o 09:30
Strasznie podoba mi się idea Baby-Led-Weaning (czyli Bobas Lubi Wybór). Po co wciskać dziecku papki, których nie lubi? Najfajniej jest SAMEMU złapać jedzenie i wkładać do buźki. Byłam wielką entuzjastką tej metody (jeszcze zanim zaczęłam wprowadzać stałe pokarmy), ale za każdym razem gdy podsuwam Ameluszce większe kawałki, ta się dławi/krztusi/przyprawia mnie o zawał. Może dzieje się tak dlatego, że nie robię tego zbyt często (co jest spowodowane właśnie dławieniem/krztuszeniem/zawałem) i mimo wszystko rozmemłane albo rozdrobnione jedzenie u nas króluje. Córa ma nie przepada jednak za karmieniem łyżeczką, po kilku (czasem przy dobrym humorze kilkunastu) kęsach wyrywa się z krzesełka, krzyczy, raz mi nawet zwymiotowała (kolejny zawał). Nie chcę, żeby jedzenie kojarzyło się z czymś mało przyjemnym, z przymusem. Oboje z mężem jesteśmy wielkimi smakoszami i gotujemy, a potem konsumujemy, z radością, więc smutno nam, gdy patrzymy na krzywienie się naszego Dziecka. Ewidentną uciechę ma nasza Córa, gdy jedzenia ma swoją naturalną fakturę, a ona ma wybór, co i ile może włożyć do pyszczka. ALE czasem wsadzi za dużo albo jakiś kawałek wpadnie nie tam gdzie powinien i matka ma przed oczami czarne scenariusze. Jak to wypośrodkować?

Stosujecie? Polecacie? Czym się inspirujecie?

22 komentarze:

ZEZUZULLA pisze...

My się skusiliśmy Agu- papki dostaje sporadycznie. I dokładnie tak jak u Was, Julo krztusił się, dławił, miał odruch zwrotny:/ Pomocne okazały się chrupki kukurydziane:D i matula ciamkająca marchewkę naprzeciwko Syna:D Przyglądał się, przyglądał a potem sam zaczął ciamkać i teraz przeżuwa nawet zupę papkową:D
Co prawda nigdy Go nie zostawiamy sam na sam, np. z jabłkiem, ale jak jest w zasięgu wzroku, to zawsze coś tam w łapkę dostanie:D
Na obecną chwilę BARDZO małą ostatecznie ląduje w brzuszku- większość jednak dostaje się nóżkom, paluszkom, noskowi i koniecznie uszy muszą być nakarmione!:D Ale idzie coraz lepiej.
Ps. jednak ciągle widok krztuszącego się Jula nadal wywołuje zawał:D

ambiguity pisze...

Witak sam je chrupki, biszkopty, ciasteczka HIpp, pije sam z niekapków,ostatnio pozwalam mu trochę pomanewrować łyżką, jedzenie zgarnia z niej palcem ale to już coś

English teacher pisze...

u mnie przeważa jednak strach... dałam Okruchowi chrupka, takiego większego, bo małe to już w ogóle o zawał mnie przyprawiają, ale i tak "odgryza" mu się większy kawałek i jak widzę takie coś w jego buzi,to mam wizję katastroficzną niestety... na tym kończy sie nasze BLW... bo papki, te które lubi, wcina ze smakiem. Trudno..

English teacher pisze...

poza tym, Okruch ma tendencję do krztuszenia się nawet własną śliną, i to kilka razy dziennie, więc tym bardziej się boję.

Wiewi00ra pisze...

My dopiero będziemy stosować, ale z tego, co mówią specjaliści od tematu - krztuszenie, mimo, że brzmi i wygląda makabrycznie jest normalne i KONIECZNE, żeby dziecko nauczyło się ile jedzenia i jak głęboko może sobie do paszczy zapodać. To zmniejsza wręcz ryzyko zadławień. Jeśli aktywnie odkrztusza - to znaczy że sobie radzi samo. Niebezpiecznie jest, jeśli tego nie robi, a dławi się (nie kaszle, tylko zapowietrza) Wtedy trzeba interweniować. Aurora też czasem krztusi się śliną :)

Mimi pisze...

BLW stosujemy od 6-tego m-ca życia i gorąco polecamy:) W żadne papki nigdy się nie bawiliśmy. Krztuszenie oczywiście początkowo się zdarzało, to normalne nie ma się czego bać tylko trzeba odpowiednio zareagować. Początkowo też więcej jedzenia trafiało na podłogę jak do buzi ale wiadomo na wszystko potrzeba czasu:) Od dłuższego czasu Chłopiec całe posiłki zjada sam, nie potrzebuje a nawet nie chce niczyjej pomocy:) Ma oczywiście swoje ulubione przysmaki (niektóre rzeczy po prostu szybciej znikają z talerza) ale generalnie je wszystko:) No i nie pamiętam kiedy ostatni raz się krztusił... A o tym jak BLW rozwija zmyły, motorykę i ile radości i zabawy daje dziecku chyba mówić nie muszę:)Pozdrawiam i powodzenia

Agula z Trzy po trzy pisze...

@Zezu, brawo dla Jula! I dla mamy. Och, jakie musimy być dzielne ;-)

@Ambiguity, chrupki i ciastka to już coś :D

@Okruszku, rozumiem, bo mnie też to przyprawa o dreszcze, ale czasem pozwalam wziąć ile chce, a czasem wyciągam jej z paszczy przerażona.

@Wiewioora, dzięki! Nie sądziłam, że to może być potrzebne, ale faktycznie - trzeba jakoś nauczyć się gdzie jest granica. Tylko czy musi to być takie...brrrr? ;/

@Mimi, wiem o tym wszystkim, bo BLW mnie zachwyciło, tylko...wiesz co mnie przeraża? Że Amelka czasem taaaakie wielkie kawały pakuje sobie do buzi (albo kilka rzeczy na raz, zanim przegryzie jedną) i boję się, że nie poradzi sobie z nimi.
Powiedz, masz swojego bloga? Nie mogę znaleźć, a bardzo bym chciała.

Anna S. pisze...

Po prostu mam dystans do BLW. Daję w ręce Królewny to co mogę i ile mogę ale nie pali mi się do tego by było tak jak jest napisane w książkach. Będzie chciała będzie jadła sama to co chce :)

ambiguity pisze...

Niezła Żono - dobrze gadasz, takie na siłę tworzenie teorii i wymyślanie filozofii do prostych rzeczy. Starszego syna wychowywałam w czasach, gdy dostęp do wiedzy (szczególnie na wsi) był bardzo ograniczony i jakoś się udało :) Obecnie, owszem, czytam o nowościach, ale przeważnie stwierdzam, że ludzie piszą te książki chyba tylko po to by kasę wyciągnąć i skomplikować niezawiłe sprawy :)

Evelio pisze...

Ja nawet nie czytałam o BLW. "Słyszałam" na blogach, ale nie mam nawet potrzeby, aby się wczytywać w coś co ludzie od początku robią naturalnie czyli jedzą. Ja karmię JJ intuicyjnie. Dostaje obiad z łyżeczki plus zawsze coś co mi przyjdzie do głowy: ziemniaczka, marchewkę, kopytka, jabłko, gruszkę, banana. Ja zaczynałam od chrupek kukurydzianych. A później banany...one "wchodzą" znakomicie:-) naprawdę jak podejdziesz do karmienia z dystansem to będzie super. Amelka jest jeszcze malutka...to jak je obecnie nie oznacza, że nie będzie smakoszem:-)

Rashly pisze...

Agniusiu, ja tak jak dziewczyny dawlam chrupki i banana jako pierwszesamodzielnie trzymane jedzenie. Nigdy mi sie chrupniekn ie zadlawila, bo on rozpuszcza sie w budzi i nie ma szansy na zadlawienie(mowie o dlugich paleczkach a nie o malutkich twardych flipsach) my kupujemy normalnie w tesco albo w chacie polskeij kupije dziadek bez konserwantow sama maka kukurydzaina. Z papek jemu teraz juz tylko obiadki ze slikow bo ja goruje sporadycznie.
Co do dlawienia sie, Natasza tez sie dlawi, jak jest to jakis wiekszy kawalek to wyciagam jak widze ze sobie nie radzi, ale jak raz zakaszle i przelknie to nie reaguje, ona tez musi sie jakos nauczyc, nie udlawi sie od razu, banan ja nauczy. Moja teraz uwaza, patrzy nam niej jak mowie"Natasiu, ostroznie! ostroznie jedz i ona dluzo i powoli ostroznie żuje" jak widze ze za duzy kawal chce ugryzc to staram sie zabrac nadmiar, o ile zdaze wyciagnac, ale jak ma za duzo to sama wypycha z buzi jezykiem.
Ona jednak je tak jak my, musi miec pelna buzie zbey dobrze gryzc i zauwazylam ze lepiej sie jej je jak ma co gryzc a nie tylko jakis okruszek z jablka ma ktorym sie krztusi bo jest za maly zeby zlapac dziaslami czy zebami nie wiem czy ona gryzie. A wazywa i miesko rozgotuj na miekkie, wtedy nie bedzie sie krztusic tylko bedzie uczyla sie jesc od luzniejszej konsystencji do bardziej twardej stoniowo.
Moja ostatnio pochlonela 3 kopytka:| gdzie pol kopytka (ja robie duze) wsadzila do buzi i ladnie pogryzla i polknela.

Spokojnie, ja nie znalam metody, i dawalam sama to co sadzilam ze Natasza sobie poradzi i pozniej na blogu przeczytalam co to mniej wiecej jest i stwierdzilam ze ja to stosuje od kad moge.:)
mam nadzieje ze pomoglam bo rozpislalm sie jak zawsze;)

Mimi pisze...

Agnieszko wysłałam Ci zaproszenie na mojego bloga (Takie tam... www.myinaszswiat.blogspot.com) to nie jest blog publiczny więc musisz być zalogowana aby go przeglądać i on się niestety nie aktualizuje:)
Chłopiec też na początku pakował dużo do buzi...Nie bój się tylko bądź w pobliżu abyś mogła w razie potrzeby szybko zareagować jeśli Mała sama sobie nie poradzi. Nie ingeruj za każdym razem, gdy tylko pomyślisz, że MOŻE się zakrztusić, pozwól jej spróbowac a sama się zdziwisz jak szybko sama nauczy się ładnie jeść:).Zaczynaliśmy od gotowanych warzyw typu marchewka, brokuł, cukinia, kalafior, ziemniak...gotowanego ryżu, makaronu...naprawdę ciężko tym zrobić sobie krzywdę:) Stopniowo wprowadzaliśmy inne produkty i jakoś poszło:) Daj Jej trochę swobody i czasu i bądź przy Niej:) Pozdrawiam i powodzenia:)

Million Feet pisze...

Z okazji przestoju floga, wróciłam na bloga :)

Marta Be pisze...

predzej czy pozniej maluch uczy sie ile moze 'wsadzic' :-) co mnie przeraza to fakt jak niewiele taki maluch je sam i jak szybko sie tym nudzi...

clatite pisze...

Mój Tymek tez się krztusi ale powoli przyzwyczajam się do tego. Bo zbuntował się i papek nie chce. Ze stałym jedzeniem próbuję jak najwięcej, bo jak ma się inaczej nauczyć. Ostatnio bułkę daję po prostu i on to sobie przeżuwa powolutku. Chrupki ryżowe hippa są niezłe, bezpieczne bo łatwo się żują a nie rozpadają się w rączce jak kukurydziane.

clatite pisze...

Dzięki ze zlikwidowałaś weryfikację obrazkową - próbowałam kilka razy zostawić komentarz i nie dawało się :)

Olga pisze...

kurczaki, ja już nie pamiętam, jak to było! to nie zawsze Ewka odgryzała kawałki z większej części? ;) mogę tylko powiedzieć, że mieliśmy ogromne szczęście, bo Ewka była z tych, co krztuszą się bardzo mała i nigdy strachu nam nie napędziła :)
czasem wychodziłam na kawę ze znajomą mamą i jej córą starszą od Ewy o 3 miesiące i bardzo długo widziałam u niej kompletnie zmielone obiadki... ale ona krztusiła się notorycznie i spory stres z jej jedzeniem był. a teraz już ok :)

PS Hugo obejrzany?

romashka pisze...

Ja z tych, co nigdy dziecku paki nie zmiksowali :-) raz podałam rozgniecione widelcem - jak sobie zęba Bromba wybiła... nieważne, czy nazwiesz to blw czy tradycja... bardzo polecam pozwalanie dziecku na samodzielne jedzenie od samego początku oraz jedzenie tego, co my ( oczywiście musimy lekko zmodyfikować naszą dietę ). Bromba od dawna je razem z nami, obecnie (10 my)je sama, karmiona lyzeczka, widelcem lub z kubka, samodzielnie pije z kubka, maca łyżeczkę w talerzu i stara się donieść do buzi oraz wkłada do buzi widelec, na który pomagam coś nadziać. Ma swojngust swoje upodobania, ale nie jest niejadkiem :-)
Co do ilości zjadanego pokarmu - zauważmy dzieciom, one wiedzą, ile im potrzeba :-)
Kwestia ksztuszenia i wkladania do tuzina dużo wyjaśniona - dzieci szybko nauczy się sam, naprawdę.:-)

Karlita pisze...

Ja nawet nie wiedziałam że to BLW ;-) dla mnie to hmmm trochę wygoda trochę uczenie samodzielności :-) I Gabi i Norb dość szybko dostawali jedzenie w kawałkach ;-) z wyjątkiem początkowych papek ;-) później dzieciaki z zupy nawet wybierały mi większe kawałki ;-)

neonbubu pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
neonbubu pisze...

AAA tez Baby Led Weaning lubie i nawet ostatnio duzo o tym czytalam tylko skrotu BLW nie skojarzylam. Wyczytalam o tym, ze mozna np. dawac co dziecko chce i kiedy chce (w moim przypadku wszystko co zdrowe) byle by przy stole to bylo. A takze, ze BLW jest dla alergikow dobre bo sami wybieraja instynktownie co dla nich dobre, a nie lyzeczka ma wszystko wciskane... W kazdym razie fajna sprawa, wiec probuj. Moze po prostu twe dziecie nie jest jeszcze gotowe...

Unknown pisze...

My mieszamy:) Jak mamy czas na blw to jest blw jak nie mamy czasu to odgrzewam coś z zapasów i karmię:)

Prześlij komentarz

 

Matczyne JĘCZYBULSTWO Copyright © 2011 Design by Ipietoon Blogger Template | web hosting