Jakby matka miała za mało zajęć, to dołożyła sobie jedno więcej - kurs. No to matka ma za swoje. Teraz gimnastykuje się, pręży i głowi jak tu wkomponować naukę pomiędzy: opiekę nad Córą, gotowaniem obiadów, wyjściami na spacer, wyjściami okolicznościowymi oraz snem (całe szczęście sprzątaniem zajmuje się tata, brawa dla taty ;-)). To ostatnie wychodzi najgorzej, bo jak dziecko uśnie ok.19-20, to mama ma najwięcej czasu na zakuwanie. Ale wtedy głowa nie taka świeża i chłonna. Wciąż mamy pobudki w nocy. Czasem jest ich mniej (tak jak dzisiaj - jedna), czasem więcej (tak jak wczoraj - co trzy godziny + jedno wybudzenie totalne, o zgrozo!). Różnie bywa z przytomnością umysłu mamy. Ale cóż, ambicje nie dawały spokoju, mama chciała robić "coś jeszcze", więc teraz mama ma :D Całe szczęście jest to kurs typu distance learning, więc nigdzie nie muszę wychodzić - materiały doszły pocztą + prezentacje są zamieszczone na stronie www + pytania można zadawać drogą telefoniczną lub e-mail'ową. Tylko na egzaminach trzeba pojawić się osobiście, jakby nie było ;-)
Ciekawe jakiż osiągnę rezultat. Pierwsza sesja już wkrótce, a ja czasem mam wrażenie, że jedno wiem, że nic nie wiem ;-) Nie dość, że dziedzina jakby obca, to na dodatek w języku niezbyt ojczystym. Ale myśli jestem dobrej, Amelinka w dzień ładnie współpracuje i sypia zazwyczaj po 2h (hurra! i tfu!, żeby nie zapeszyć). Pewnie czuje, że wyjścia nie ma ;-) W końcu też dla Córy się doedukowuję, bo jest dla kogo się starać, oj jest :-)
środa, 2 listopada 2011
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
7 komentarze:
Powodzenia! Na pewno dasz radę!!!
gratuluję chęci, ja studiowałam łącznie 9 lat i mam dość :)
Fiu, fiu to poważna sprawa! U mnie bobas jeszcze zapakowany siedzi a już nie widzę u siebie zapału do niczego co nie jest absolutnie niezbędne ;). Czapki z głów!
a co to za kurs? teraz się przemęczysz, a później przynajmniej będzie duma, satysfakcja i nie powiesz sobie, że nie spróbowałaś:-) i brawo tata:-)))) ps. rajtuzy coccodrillo:-)
Ja Ciebie podziwiam...jak mi by przyszło się czegoś teraz uczyć to bym tym kursem rzuciła o ścianę :P A co to za kurs ? pozdrawiam :)
nono ambitna mama, nie ma co... ja przy dziecku intelektualnie spadłam do zera, nie mówiąc o językach obcych w zaniku obecnie... ale podziwiam i trzymam kciuki!
Dasz rade ja już licencjat robie tym oto sposobem godzenia wszystkiego ze wszytstkim. :)
Powodzenia
Prześlij komentarz