Już wydawało mi się, że wszystko sobie poukładałam. Już wydawało mi się, że się z dziecięciem dogadałam. No i co? No i wszystko znowu rozsypało się w drobny mak.
Kocham i uwielbiam moją córkę, ale macierzyństwo, to - przez większość tego 4,5 miesięcznego czasu - jakaś okropna przereklamowana udręka...Problemy z zassaniem cyca, histerie, refluks, płacz płacz płacz, problemy ze snem, nietolerancja laktozy, nerwowe jedzenie, jęki, krzyki, szybkie wybudzanie w dzień, wybudzanie na kilka godzin w nocy. I tak w kółko coś, bez końca. Mam wrażenie, że dzieci wszystkich moich koleżanek są grzeczne, spokojne i przesypiają całe noce, a tylko mój diabełek sprawia tyyyyle problemów. Ech, a tak się starałam w ciąży o zdrową dietę, relaks, spokój, dobre nastawienie. I co? Gdzie to zaprocentowało? Bo jakoś tego nie widzę. Jestem w szoku i zastanawiam się gdzie popełniłam błąd... Często zagryzam zęby, proszę Boga o cierpliwość, pocieszam, że trzeba to przetrwać, że będzie lepiej. Czasem wysiadam, czasem płaczę. Tak jak dziś...
poniedziałek, 17 października 2011
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
8 komentarze:
bardzo dobrze CIę rozumiem, u nas dlugo było tak ciężko i na pocieszenie mogę Ci powiedzieć że to mija, mimo że teraz jest bardzo ciężko to będzie lepiej
Chyba zawsze się nam wydaje, że to co dzieje się u innych jest lepsze. Ale to dlatego, że nie widzimy co tam u nich za drzwiami naprawdę jest.
Oby wszystkie "złości" minęły jak najszybciej. Musimy to my, młode Mamy ,przetrzymać. Z każdym dniem będzie coraz lepiej! Cierpliwości i powodzenia!
Pozdrawiam cieplutko:)
nigdzie nie popełniłaś błędu. anieska ma rację. ja mam grzecznego bobaska ale jestem z nim samiutka: mąż w pracy calutka rodzina w PL znajomi w pracy, zreszta co juz odkrywam ze nie moge na nich liczyc. wiem ze moje slowa nic dla ciebie nie znacza. nie bede ci pisac ze bedzie lepiej gdyz sama nienawidze takich slow... zycze powodzenia xxx
Kochana, nie tylko u Ciebie tak jest. Ja miewam podobne myśli i momenty. Jeszcze przed chwilą usłyszałam od "przyjaciółki" (bezdzietnej), że stwierdzeniem, co ona robi, że po pracy nie ma czasu ugotować obiadu, dałam jej do zrozumienia, co ona może wiedzieć o braku czasu, skoro pracuje jedyne 45h tygodniowo, a to nawet nie umywa się do mojego trudu w wychowanie dziecka... Nie zrozumie nikt, czym jest ów trud wychowania, dopóki sam tego nie doświadczy... ale zabolało.
Damy radę. Popłacz sobie. A co.
U mnie jest odwrotnie. Dziecko mam bezproblemowe tylko ja się nie nadaję na Matkę. Do takiego stwierdzenie doszłam ostatnio.
Eeeeee...tak u wszystkich. My też z lekka zaskoczeni macierzyństwem:D
czyli wszystko w normie ;)
gosin
Hahaha, czytam i myślę sobie, że podobnie jak u mnie.. yy nas:) Wstawanie w nocy - raz, dwa, trzy.. Awantury w dzień, problemy z drzemkami, z karmieniem (cyc poszedł w odstawkę ostatecznie..) A też analizowałam swoją ciążę i też wydawało mi się, że taka wyciszona starałam się być i co?? I nygol taki mały niedobry, że szok! Ale kochany jakże przy tym, zdrowy i kocham ponad życie to moje prawie 5miesięczne szczęście! Pozdrawiam bardzo serdecznie!
Prześlij komentarz