Nie kolki, nie "bo dzieci płaczą", tylko refluks żołądka dręczy naszą Niunię!
Uff, jak dobrze czasem jest się wygadać i przypadkowo dowiedzieć o czymś, co może uratować komuś życie [no może nie życie, a zdrowie]. A więc poskarżyłam się pewnej koleżance o naszych dolegliwościach [problemy z odbiciem, ulewanie, szybkie wybudzanie ze snu z płaczem, nerwowe jedzenie, marudność, wieczorna histeria itd.itp.], a ona dała mi namiar na osteopatę (nie wiedziałam, że ktoś taki istnieje...dla zainteresowanych link: http://pl.wikipedia.org/wiki/Osteopatia ). Drogi to lekarz, ale pieniądze nie grają roli, jeśli chodzi o zdrowie i spokój dziecka. Po 5 minutach rozmowy doktor postawił diagnozę, a po zbadaniu Małej upewnił się w jej poprawności. Podobno 50% dzieci cierpi na te dolegliwości, ale większość jest niezdiagnozowana. Ludzie mówią, że "dzieci płaczą", ale moim zdaniem dzieci nie płaczą bez powodu! Całe szczęście refluks można leczyć. Oprócz leku (saszetki rozpuszczane w wodzie) musimy często pionizować nasze dziecię, aby mleczko się ułożyło, a także układać je zawsze z główką wyżej niż reszta ciała. Mam zakaz karmienia częściej niż 3h (żegnaj cycu na żądanie), bo to pogarsza cierpienia Maluszki (złudnie mleko gasi pragnienie, a potem powoduje większą zgagę). Histeryczne wieczorne płacze biorą się z nagromadzonego/ulanego przez cały dzień mleka. Stąd też charczący oddech i częste czkawki. Nie sądziłam, że wszystkie te rzeczy są ze sobą powiązane! Człowiek codziennie czegoś się uczy...
Ostatnie 2 tygodnie to jakaś masakra. Jeden wielki płacz i marudzenie. Nie wiedziałam w co ręce włożyć...Oprócz skoku rozwojowego, dolegliwości refluksowe nasiliły się. Dopiero w ostatni czwartek trafiliśmy do lekarza, a od piątku stosujemy wszystkie zalecenia. Czasu trochę mało, żeby zobaczyć poprawę. A jakby tego było mało, dziś na dodatek jeszcze szczepionki doszły (łączona na odrę, ospę, świnkę itd.itp. oraz na rotawirusy), więc na pewno spowolni to działanie preparatu...Liczę mocno jednak na to, że rezultaty będziemy widzieć wkrótce i że przede wszystkim Amelka nie będzie się męczyć. Żal serce ściska jak widzi się swoje cierpiące dziecko i robi się wszystko, żeby mu pomoc, a niewiele to skutkuje...
Przemęczenie daje o sobie znać, ale pocieszam się, że najważniejsze, że znamy tego potwora i teraz nic, tylko z nim walczyć. Może być tylko lepiej!
Czasem z tego przemęczenia głupie myśli przychodzą do głowy, głupie słowa się palnie, głupie kłótnie wychodzą. Całe szczęście po nich przychodzi chwila oddechu, czyste myśli i uśmiech. I muszę przyznać, że macierzyństwo to nie taka prosta sprawa...Niestety nie mogę krzyczeć jaka jestem szczęśliwa, choć bardzo bym chciała. Czasem chciałabym od tego wszystkiego uciec i schować się gdzieś głęboko, ale z drugiej strony wiem jednak, że nie zamieniłabym tego na nic innego. Nieprzespane noce, wory pod oczami, brak czasu dla siebie, niewiele czasu dla męża - to nic. Za kilka m-cy minie...Mam nadzieję ;-) W tym momencie Maluszka jest najważniejsza.
poniedziałek, 1 sierpnia 2011
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
9 komentarze:
Pod wieloma rzeczami mogłabym się podpisać :)
Dobrze, że potwór zdiagnozowany. Teraz nic tylko leczyć. Co rusz, jak się dowiaduję o jakichś dolegliwościach, szukam tego u Piotrusia :/ bo a nuż coś przegapię... taka mania mi została poszpitalna..
No uszy do góry - Młode szybko będzie chciało tylko co trzy godziny cycusia i Tobie będzie lżej i jemu ;) a za chwilkę będziesz krzyczeć jaka to jesteś szczęśliwa mamuśka! ;)
Kurcze! Skoro 50% dzieci ma taką dolegliwość to dlaczego się o tym nie mówi? szkoda:-( prawdopodobnie wszyscy czekają te trzy miesiące i się męczą. U nas na początku było tak samo. Ciężko z odbijaniem i ulewanie, ale jak układ pokarmowy JJ dojrzał to płacz się skończył. Macierzyństwo to trudna sprawa, ale z czasem jest coraz więcej slonecznych momentów. Natomiast kłotnie sa i beda, najwazniejsze aby nie zapominac o godzeniu sie:-)
hmm mój też ulewa (dziś aż cztery razy! :-/ ale krzyków wieczorami nie mamy już... a ja myślałam że refluks mogą mieć ztrasze dzieci niż nasze?
Człowiek to dziwna machina co zniesie wszystko gdy trzeba:)
U nas kilka razy dziennie pada przypomnienie: "Pamiętaj, cała moja paplanina ciążowo-macierzyńska nie jest/nie będzie tym co myślę naprawdę". :D
diagnoza jest, i zaraz człowiek spokojniej śpi :) bo wie już najważniejsze jak ulżyc jak pomóc jak załagodzić i żeby się nie martwic na zapas;)
dobrze że macie diagnozę, ja jestem mamą 11letniego refluksowca, u nas sam wywiad nie wystarczył - małemu wykonano badanie z kontrastem dla potwierdzenia (refluks III stopnia). Z moich obserwacji wynika, że lekarze są trochę zbyt pochopni z diagnozowaniem refluksu - często to co jest fizjologią uznawane jest za tę chorobę. Dobra wiadomość jest taka, że refluks da się zaleczyć i nie jest uciążliwy. Jeśli będziesz miała pytania służę radą (z racji doświadczenia)
dieta jest najważniejsza, trzeba unikać wysoko przetworzonych produktów z dużą ilością konserwantów (odpadają chipsy, napoje gazowane, ketchupy, majonezy itd) , jeżeli chodzi o poszczególne produkty to eliminujesz dopiero wtedy kiedy stwierdzisz, że Twoje konkretne dziecko źle reaguje na konkretną rzecz. Z tym karmieniem co 3 godz to mnie Twój lekarz zdziwił - noworodki karmi się na żądanie. Mniejsze porcje pokarmu łatwiej utrzymają się w małym żołądku, duża porcja prędzej się uleje.
Zezulla ma racje. Tyle wiem o sobie, na ile nas sprawdzono (chyba Szymborska). I lubię to sprawdzanie mnie. Dziś myślę, że nie dam rady odpowiadać na nieustanne: dlaczego mamuniu/powiedz dlaczego/ja chcę wiedzieć dlaczego... a kiedy jutro padnie 100 pytanie dlaczego (?) mówię: ponieważ...
Prześlij komentarz