Zaczyna się niewinnie. Dobry humor, uśmieszki, wierzganie kończynami. Kąpiel, pielęgnacja, przebieranko. A potem karmionko i dziecko samo zasypia na rękach - takie łagodne i spokojne. Odkładam delikatnie do łóżeczka, przykrywam kocykiem, sprawdzam jeszcze razy czy na pewno śpi i wychodzę.
5 minut później zaczyna się płacz. Płacz, który dobrze znamy. Najpierw urywany, potem przeradza się w darcie bez opamiętania. Nie skutkuje bujanie, nie skutkuje przychodzenie-głaskanie-wychodzenie, nie skutkuje rutyna tej samej pory i czynności, nie pomagają kołysanki, ani szeptane "ciiii". Raz na jakiś czas może się uda, ale zważywszy na to ile razy nasze metody oblewają starania, to śmiem twierdzić, że są ewidentnie nieskuteczne.
Dziecko nakarmione. Przebrane. Utulone (choć tulenie tu nawet nie pomaga). Nie wygląda jakby coś bolało. Po prostu codziennie o tej samej porze marudzi okropnie. Płacze jakby ze skóry obdzierali. Chodzimy na zmianę, od nowa rozpoczynamy walkę z tą zarazą. Kiedy minie? I czy minie? O co chodzi? Brakuje nam pomysłów i wytłumaczeń...
Czytam o kolkach. Czytam o wyładowaniu energii. Czytam, że noworodek po prostu tak ma. No ok. Ale codziennie? Od 19-20 do 22-23? Ile tak jeszcze? Czy magiczne 3 miesiące coś zmienią?
Ech, dobrze, że noc jest za to lżejsza i w kawałkach przespana, a następnego dnia nie pamiętam już o wieczornych smętach. Dzień jest przyjemny, z masą dobry chwil. Ale gdy zbliża się wieczór, brrr, już wiemy co nas czeka...
piątek, 22 lipca 2011
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
13 komentarze:
o rany! a ja myślałam że tylko my tak mamy. U nas też są "wieczorne płaczki". Teraz i tak już nieco zelżały bo jeszcze dwa tyg temu mały darł się w niebogłosy, prężył się jak struna i aż oddech tracił. Zaczynał o 18 a kończył o 23. Teraz płacze jakby mniej intensywne i krótsze. Ja z tym latałam po lekarzach (pediatra, neurolog, gastrolog). Mówią że to kolka i minie. Mam nadzieję....
Takich doświadczeń nie miałam. Nasz Chłopiec do piątego m-ca spał idealnie, dopiero poźniej zaczęły się problemy z zasypianiem (okrutnie marudził i co chwilę się wybudzał). I tak męczyliśmy się prawie miesiąc aż pewna pani neurolog wpadła na to, że Chłopiec ma niewłaściwe napięcie mięśniowe...Zaczęliśmy stosować metodę Vojty i wszystko wróciło do normy od zaraz:) Pozdrawiamy i samych przespanych nocy życzymy!
3 miesiące zmieniają, możesz spróbować pomasować kilka razy dziennie brzuszek. Szczególnie po kąpieli.
Połóż go na golaska i ciepłymi rękoma masuj. Wyobraź sobie ze brzuszek to tarcza zegara a pępuszek to jej środek - masuj od 9ej do 9ej 5-6 obrotów zgodnie z ruchem wskazówek.
Potem rękoma naprzemiennie masuj z góry do dołu od 12ej do 6ej 5-6 razy.
Potem połóż rękę na brzuchu i delikatnie "potrząsaj".
Następnie chwyć nóżki zegnij i dociskaj kolanka do brzuszka 4-6 razy.
Powtórz całą sekwencję 4-5 razy.
możesz też ogrzewać mu brzuszek suszarką przez dwie pieluszki tetrowe - to bardzo maluchy uspokaja.
i kładź dużo na brzuszku to mu pomoże odgazować brzucho.
trzymajcie się :)
Amelka po prostu wprowadza w Wasze życie "rytuał":D
u nas od 18 do 21 kombinuje jakby tu malego potwora uspic - nie daje sie choc placze ze zmeczenia.. :-/ mamy tak 2 dzien dopiero wiec Ci wspolczuje:-(
Agus a ona normalnie robi kupy? dajecie jej cos na kolke? moze faktycznie to kolka jak tak sie prezy i placze jednostajnie i glosno. Ja masowalam dzidzie codziennie tak jak radzi Hafija i kladlam na brzuchu i masowalam tylek i teraz mala robi kupe tylko na brzuchu np. a moze warto jednak kupic perobiotyk. bo to niemozliwe zeby 'tak sobie plakala' bez powodu. ja maojej dalam od wczoraj 4 kropelnki mniej niz zwykle i juz nie moze sie zalatwic.
wszpolczuje okropnie bo wiem jak wazny jest czas nocny i dla was i dla niej. ale jezeli placze tak caly czas o stalych porach to raczej napewno kolka.;/ a polozna cos mowi? pytaliscie lekarza?
Kolki mnie przerażają. Dziś w szpitalu po raz pierwszy od urodzenia Piotruś nie umiał zrobić kupki. Prężył sie rano, postękiwał, płakał żałośnie, próbował wyciskać... masowałam mu brzuszek, pewnie nieumiejętnie jakoś, ale nawet popuściło i zrobił, ale dopiero jak go przystawiłam do piersi.. Wyobrażam sobie więc co może znaczyć kilka godzin takiego płaczu..
@ ambiguity - stosujesz coś na tę kolkę? Czy trzeba przeczekać?
@ Mimi - a te problemy ze snem dotyczyły tylko wieczora czy każdej pory dnia? Na czym polega ta metoda?
@ Hafija, dzięki - jak zawsze jesteś nieoceniona. Wypróbujemy.
@ Zezulla, ciekawy ten "rytuał", czy nie mogła wybrać czegoś innego? ;-)
@ Rashly, nasza doktor stwierdziła, że to "może" być kolka i poleciła stosowanie Infacolu - niestety, nie pomaga. Dostałam też "cudowne" kropelki z Niemiec i chyba je wypróbuję...
@ Okruszek, Amelka czasem też się pręży do zrobienia kupki, masuję jej wtedy brzuszek. Ale te wieczorne płacze to raczej nie na kupkę...
@ Big Momma, i jak tam? Ciągle trwa ten płacz czy już Wam przeszło?
Musisz być naprawdę zmęczona i sfrustrowana. Po całym dniu opieki nad Małą chciałabyś pewnie odpocząć. Mieć chwilę dla siebie. To trudne (i nowe) doświadczenie.
u nas troszke pomogly SubSimplex...i suszarka;)
Mikolaj nie mial "ksiazkowych" kolek. nie lapaly go codziennie o stalych godzinach. np co dwa,trzy dni-od rana do wieczora.
jedynie dzwiek suszarki uspokajal go na dobre i potrafil godziny przespac;)
my na kolki stosowaliśmy Delicol. Po nich kolki brak, tyle, że to jest dosyć słodkie i lepkie i mój Synek nie umiał tego przełknąć, nawet jak dawałam potem cyca. Po zakrztuszeniu się Delicolem przestaliśmy to podawać, ale same krople działały. pozdrawiam i życzę szybkiego przeminięcia kolek... wiem jak to jest.
Prześlij komentarz