Nie odzywałam się, bo wiele smutnych rzeczy się wydarzyło. Ze spaniem też lekko nie było, ale jest już lepiej - o wiele lepiej. Miotały nami różne uczucia, których wolałam nie ujawniać, bo i po co. Musieliśmy zagryźć zęby i już.
Odstawienie od piersi, ale tylko chwilowo. Potem znowu noce prze-rwane/płakane/wrzeszczane się pojawiły. Nie wiedzieliśmy co robić. Jakieś badania moczu, kału. Przejście na bezlaktozowe mleko. Znajomi, którzy odwiedzali nas porą wieczorową/nocną tylko nam współczuli, nawet moja mama, która odwiedziła nas na tydzień była przerażona. A my co? Byliśmy załamani, ale wciąż wierzyliśmy, że coś się może wkrótce zmieni.
Momentem przełomowym okazało się wyrzucenie smoczka do śmietnika. Amelinda używała go tylko do spania, w dzień radziła sobie doskonale bez niego. Stwierdziliśmy, że skoro i tak milion razy musimy wstawać, żeby dać jej smoka, bo nie była zadowolona z faktu, że jej wypadł, to możemy przemęczyć się i wyrzucić smoka raz a dobrze. Rok czasu - myślę, że to najwyższa pora, aby pozbyć się "gumowego przyjaciela". Im później, tym gorzej. A jak widzę 4-letnie dzieci ze smokiem w buzi, to po prostu się we mnie gotuje...
W każdym razie udało się. Praktycznie tylko ta pierwsza noc była niezbyt wesoła, później jakoś poszło i teraz (minęło 1,5tygodnia) pięknie radzi sobie bez ciumkania. Zasypia sama (z ulubionym kocykiem i pluszową żyrafką), nie przebudza się prawie w ogóle (czasem zdarzy się 5minut, gdy popłakuje, ale wystarczy pogłaskać po pleckach i się uspokaja), śpi ciągiem do 6-7. Wprowadziliśmy też nową rutynę zasypiania - butlę pijemy jeszcze w salonie, potem mycie zębów i dopiero eksport do łóżeczka Buziaczki, przytulaski, dobranoc, papa i słodki sen. A rodzice mają w końcu spokojny wieczór, mogą odetchnąć i cieszyć się swoją obecnością w pełni :) Hurrra, sialalala, yupii yeee!
poniedziałek, 2 lipca 2012
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
13 komentarze:
gratuluję serdecznie
Wielkie gratulacje. To wręcz milowy krok był :)
Gratulacje jak najbardziej zasłużone!
Gratulacje - lepiej teraz z tym smokiem niż się męczyć bo kilkulatek zatkany silikonem nie wygląda za specjalnie.
Pozdrawiamy :)
no to zazdroszczę wielce. ja się teraz będę przymierzać do odstawiania od picia nocnego..ciekawe..
Gratuluję i po cichu zazdroszczę :)
Alez nowinny nareszcie!! w wielkim stylu post o wielkich wyczynach!
:)
pozdrawiamy!!
a to ja wyznanie poczynię w temacie z Twojego posta. panna Ewka jeszcze do niedawna miała smoka. też takiego na wieczór tylko. ale. przewiązaliśmy go wstążką i sama go wyrzuciła z mostu (wiem, wiem ekologia! ale musiało to być efektowne pożegnanie) dla małych kaczuszek, co bardziej smoka potrzebują :D jestem pewna, że gdybyśmy wcześniej to zrobili, byłoby łatwiej, tymczasem bywa różnie - szczególnie jeśli chodzi o samo zasypianie, bo w nocy śpi raczej ładnie... i tak to. się zwierzyłam :) a miałam tylko pogratulować dobrej decyzji i sukcesu! :)
Mój na szczęście sam rezygnował z kolejnych karmień, a na koniec zbojkotował cyca w ogóle... w tej opcji również nie było łatwo...
mój Maksiu wciąż chciałby cyca, a nie karmię już 4 miesiące...
A ile miał m-cy, kiedy przestałaś karmić?? Może był bardziej świadomy? Amelinka nie pamięta o cycu, w ogóle go nie potrzebuje, ku mojej uciesze.
Jak się macie? Żyjecie?
Gratuluję :) a jeśli masz ochotę, to zapraszam na książkowe candy do mnie http://wiecej-slonca.blogspot.com/2012/09/rocznicowe-ksiazkowe-candy.html#comment-form
Prześlij komentarz